Krótka historia, o tym jak Instagram może ograniczyć twoją kreatywność i zaszkodzić twojej firmie. 

Jesteś przedsiębiorcą nowoczesnym. Korzystasz z internetu, smartfona, nowoczesnych platform internetowych. Wziąłeś miękki marketing w swoje ręce, budujesz swój brand w internecie, wkładasz mnóstwo pracy w zdjęcia i stories na swoim instagramie. Zwłaszcza to ostatnie zdjęcie, kosztowało cię mnóstwo pracy. Kupiłeś rekwizyty, wygoniłeś/wygoniłaś partnerkę lub partnera z domu. Ustawiłeś światło, tło, czujesz się jak Annie Leibowitz.

Szybka obróbka zdjęcia, jeszcze tylko kilka minut dopieszczania opisu i jest. Twój post na instagramie, nowy, piękny, gotowy. Najpierw oglądasz go co 2 minuty. Potem trochę się uspokajasz, już nie bierzesz telefonu do rąk tylko po to żeby jeszcze chwilkę się nacieszyć swoim dziełem, ale za to jak już sięgasz, to i tak na chwilkę zajrzysz do “nowego dziecka”.

Po godzinie zaczynasz się niepokoić. Coś mało tych “lajków” do cholery… przecież coś z czego jesteście super dumni, a polubienia pod zdjęciem za Chiny Ludowe nie chcą tej dumy odzwierciedlić. Zdradzeni niczym Jarosław o świcie, przeglądacie swoje statystyki, znajdujecie swój najpopularniejszy post, np. z redakcyjnym kotem, albo z atrakcyjną koleżanką z księgowości, albo z czymkolwiek innym co akurat zaklikało. I myślisz – może tędy droga.

Gratulacje

właśnie wstąpiłeś na ścieżkę do zabijania swojej kreatywności i szczerej pasji, w pogoni za polubieniami, które niekoniecznie przełożą Ci się na klientów. Bo ludzie, którzy polubią biurowego Puszka, albo push-upy Pani Mani z działu zamówień, to nie są Wasi klienci. Dla ciebie te 40 polubień pod wypolerowanym i wycackanym postem twojego produktu albo usługi, jest więcej warte niż 400 lajków pod czymś co nie ma nic wspólnego z Twoją firmą. Nie dajcie się zwariować, róbcie swoje, promujcie swoje produkty, starajcie się i bądźcie kreatywni, a na ilość polubień się nie oglądajcie. One są nagrodą za wytrwałość i przyjdą jeśli odpowiednio długo będziecie wytrwali. Powodzenia i komórki w dłoń!


Czytaj także:
KIM JEST FOTOGRAF?

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *