Pewnie pamiętasz kultowy film kung-fu z Bruce Lee „Wejście smoka” i scenę na statku, gdzie prowokowany do bójki przez jednego z zawodników, na pytanie – co trenuje, Bruce Lee odpowiada „sztukę walki bez walki”

Otóż, mcoaching

…to właśnie taki styl walki bez walki. Wyobraź sobie sytuację, że właśnie Twój zespół zakończył cykl szkoleń dla przedstawicieli handlowych. Podczas zajęć trenerzy pokazali uczestnikom i przećwiczyli w scenkach nowe narzędzia i techniki sprzedażowe. Teraz przychodzi kolej na najważniejszy moment – wdrożenie. To życie pokaże na ile skutecznie handlowcy będą wykorzystywali poznane techniki w pracy. Według statystyki okazuje się, że efekt jest mizerny bo zaledwie 7% uczestników bezpośrednio po szkoleniu potrafi zastosować w praktyce NOWE narzędzia szkoleniowe.

To nie zła wola uczestników.

W większości przypadków zmiana powoduje dyskomfort. Trzeba sobie poukładać w głowie jak zastosować technikę, aby zadziałała i jeszcze, żeby nie zabrzmiało to sztucznie. Pokonanie lęków przed porażką często decyduje o wdrożeniu lub zaniechaniu (zawsze można powiedzieć, że technika się nie sprawdza) stosowania techniki w biznesie.

Wiesz jak to jest, kiedy masz zadanie do wykonania. Jeżeli nie sprawia Ci to trudności, to realizujesz je od razu, możliwe, że nawet z przyjemnością i satysfakcją. Gorzej, kiedy zadanie jest niewygodne. Omijasz je wtedy szerokim łukiem i najczęściej „zasiadasz” do wykonania w ostatniej chwili. Niestety dopóki go nie wykonasz – jest jak bolący ząb. Zatruwa Ci podświadomie myśli. Układasz sobie w głowie jak je wykonać najlepiej. Planujesz krok po kroku poszczególne etapy i wiesz, że ulży Ci dopiero wtedy kiedy będzie już po wszystkim.

Wróćmy do naszych przedstawicieli handlowych. Właśnie ukończyli cykl szkoleń sprzedażowych i teraz przełożony, szef, właściciel, który zainwestował niemałe przecież pieniądze w cykl szkoleń, oczekuje od zespołu sprzedażowego, że to mu się zwróci z nawiązką, bo inaczej po co to robić? Sztuka dla sztuki?

Narzędziowo

Pracownicy wyposażeni w mcoaching, mają cyklicznie rejestrować rozmowy handlowe z klientami i przesyłać je trenerowi, który udzieli informację zwrotną pracownikowi, co zrobił dobrze, na co powinien zwrócić uwagę aby uzyskać większą skuteczność w sprzedaży. Wygodne? Oczywiście, że nie. Nikt nie lubi być nagrywany a do tego jeszcze oceniany. Dodatkowo, żeby nagrać takie spotkanie to trzeba się przygotować. Może zrobić plan? Przemyśleć strategię? Poukładać sobie w głowie co powiedzieć? PRZYPOMNIEĆ TECHNIKI ZE SZKOENIA? Krótko mówiąc historia jak z bolącym zębem, ale żeby w końcu odnieść sukces to trzeba te wszystkie etapy przejść. Czasami nawet tylko w głowie.

Ot, taka SZTUKA WALKI BEZ WALKI.


Czytaj także:
BYĆ JAK JOHN MALKOVICH
ZEMSTA NA TZW. RZĄDZIE

One thought to “Sztuka walki bez walki”

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *